sobota, 28 września 2013

Piórniki na magnes

Chyba każde dziecko PRL-u było pod ich urokiem. Wielką przyjemność sprawiało ich oglądanie w sklepach papierniczych, a potem układanie w tym wybranym przyborów szkolnych z pachnącą gumką (również chińską) na czele. Nie widziałam ich od lat!
A jednak istnieją jeszcze. Całą ich kolekcję posiada pani Magda. Wszystkie piórniki pochodzą z lat 70. i 80. Zostały wyprodukowane w Chinach lub w Japonii. Więcej zdjęć znajdziecie TUTAJ.








13 komentarzy:

  1. Mój był ten ze smokami w lewym górnym rogu, Piękne były. A gumki tak pięknie pachniały, że aż chciało się je zjeść.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super. Zupełnie o nich zapomniałam, choć rzeczywiście każdy je miał. I dbał, żeby zewn. warstwa nie popękała, bo wtedy wychodziła cienka gąbka. Ale sentyment.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak ! Miałam taki .... i tak właśnie wyglądał w środku !

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam pomarańczowy, wściekle pomarańczowy, albo różowy. Dokładnie nie pamiętam. Co prawda do niedawna był gdzieś w domu, ale go wyrzuciłam. Żałuję bardzo!
    Tak to jest, człowiek wyrzuca różne starocie, bo po co one komu, walają się tylko niepotrzebnie, zagracają szuflady i szafki, a potem człowiek wejdzie na na takiego bloga, albo do muzeum zabawek i potem mu żal. :/

    OdpowiedzUsuń
  5. ooo pamiętam te piórniki doskonale! =)
    miło powspominać!

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że zdjęcia przywołały Wasze wspomnienia. Moje też:)

    OdpowiedzUsuń
  7. W tamtych latach przeważnie każde dziecko w wieku szkolnym miało taki piórnik ,były dostępne i cena nie była wysoka.Obrazki na nich były prześliczne ,aż trudno było się zdecydować który zakupić.

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam taki i to było coś, te pachnące gumki i kolorowe obrazki:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo się cieszę, że tak wiele osób je pamięta. A wiecie, że one pachną do dzisiaj? Wiadomo, chińskie gumki też pachniały, ale niezależnie od gumek uderza mnie taki słodki zapach winylu, kiedy otwieram pudło z piórnikami. Szkoda, że tak mało ich przetrwało i zdobycie kolejnego egzemlarza do kolekcji graniczy z cudem. W Polsce popularne były piórniki produkowane w chinach, ale na całym świecie królowały te japońskie. Dzisiaj można je kupić na japońskim Yahoo za pomocą japońskich agencji pośredniczących w handlu, które oczywiście naliczają okropne marże za usługę, ale czego się nie robi dla pasji kolekcjonerskiej :)
    Dziękuję autorce bloga za opublikowanie tego posta!

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam kiedyś taki biały z czarnowłosą dziewczynką i chyba raz wąski, ale już nie pamiętam wzoru. Strasznie szybko się niszczyły. Nawet roku nie wytrzymywały w moim tornistrze. Potem przyszły czasy piórników trochę porządniejszych, miałam taki biały ze Smerfetką na ksieżycu... a potem to już w ogóle zachód i piórniki na suwaki. Okazały się najtrwalsze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. o tych piórnikach dziś rozmawiałyśmy

    OdpowiedzUsuń
  12. Mój był ten pierwszy - z wiewiórkami! Cudo!

    OdpowiedzUsuń
  13. Właśnie rozmawiałem z żoną o tych piórnikach, kredkach Panda, chińskich gumkach i strugaczkach z glinki. Dawniej słowo "chiński" było synonimem słowa "markowy" :)

    OdpowiedzUsuń