Szwedzka prowincja Dalsland to lasy,
jeziora i bardzo słabe zaludnienie. Spacerując po położonym na wzgórzu
skansenie zapoznaliśmy się z tradycyjnym dla tego regionu rzemiosłem -
wyplataniem wyrobów ze słomy. Spójrzcie jakie popularne ozdoby choinkowe
wyrabia się właśnie tam.
A to szmaciane lale uszyte już współcześnie :-)
...i spojrzenie na malowniczy teren skansenu...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ozdoby choinkowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ozdoby choinkowe. Pokaż wszystkie posty
sobota, 30 grudnia 2017
środa, 4 stycznia 2017
Ta szopka ma 50 lat!
Nie jest to typowa zabawka ale trochę spełniała taką rolę w rękach chłopca z mojej rodziny, który przez 50 lat odkąd ją otrzymał, zdążył trochę urosnąć :-)
Zwróćcie uwagę, że to szopka wykonana z papieru!
Zwróćcie uwagę, że to szopka wykonana z papieru!
niedziela, 28 grudnia 2014
Gwiazdki z dziurkowanej taśmy
Te gwiazdki są z nami bardzo długo. Może macie podobne? My tworzyliśmy je w domu i przedszkolu z kolorowanych, dziurkowanych taśm, które przynosiła z pracy moja mama. Pochodziły z maszyn do liczenia wykorzystywanych w rachunkowości. O rety! Zupełnie nie wiem jak działała taka księgowość :)
niedziela, 21 grudnia 2014
Ozdoby choinkowe pana Andrzeja
Trzydzieści lat temu wyruszyły wraz z nim do Stanów Zjednoczonych. Dziś stanowią dla 63-letniego pana Andrzeja "najcenniejszą pamiątkę z rodzinnego domu w Warszawie", jak napisał do nas o swojej kolekcji papierowych i plastykowych
zabawek choinkowych z lat 50 i 60.
niedziela, 18 grudnia 2011
Stare ozdoby świąteczne - wspomnienie pozakonkursowe
Konkurs na wspomnienie starej ozdoby konkursowej już się zakończył, ale przychodzą jeszcze listy z opisami i zdjęciami, które wzbogacają naszą "bazę wspomnień":)
Poniżej zamieszczam list od pani Gosi:
Poniżej zamieszczam list od pani Gosi:
"Chciałabym dodać do Waszego katalogu ozdób dwie, które zapamiętałam. 43 lata temu , na choince u mojej babci wisiały całe szklane rozłożone parasolki, od góry pomalowane różnymi matowymi farbami. Było ich kilka, ale żadna nie doczekała naszych czasów. Błyszczące, szklane sowy, niewielkie , kolorowe to kolejne bombki, których dzisiaj nie można już kupić nigdzie."
sobota, 17 grudnia 2011
KONKURS - Ożywiamy stare ozdoby świąteczne - WYNIKI
Dziękujemy wszystkim Uczestnikom konkursu na starą ozdobę świąteczną, za wzbogacenie naszej internetowej kolekcji zabawek.
Dziś trwały burzliwe obrady Jury. Jedna z jego uczestniczek, uważała, że wszystkie zgłoszenia powinny zostać nagrodzone i odmówiła wyboru tylko trojga zwycięzców;) Mimo to, ostatecznie uzgodniliśmy, że nagrody otrzymają:
Miejsce I – Szopka -teatrzyk magnetyczny BETLEJEM - zgłoszenie nr 20
Miejsce II – MUMINKI – foremki do ciastek i pierniczków - zgłoszenie nr 22
Miejsce III – Książka „Boże Narodzenie w Bullerbyn” - zgłoszenie nr 12
Gratulujemy!
piątek, 16 grudnia 2011
KONKURS Stare ozdoby świąteczne (zgłoszenie nr 28)
Ostatnie wspomnienie, wzbogacone ciekawymi zdjęciami, przesłała pani Agnieszka:
"Kiedy byłam mała okres Gwiazdki zawsze kojarzył mi się z naszą choinką. Stała na maszynie do szycia mojej mamy, błyskająca światełkami, połyskująca bombkami, po prostu wspaniała. Dla mnie szczególna jeszcze z jednego powodu, a mianowicie zabawek, które na niej wisiały, a które świetnie nadawały się do moich długich zabaw pod nią, podczas gdy z kuchni dobiegały smakowite zapachy zbliżających się świąt i słychać było całą przedświąteczną krzątaninę rodziców.
Najfajniejsze było, że mieliśmy całkiem sporo popularnych w tamtym czasie zwierzątek, zrobionych z małych bombek i skrawków materiału, był w naszym domu pies z granatowymi uszami i kot z czerwoną kokardą, była kaczuszka z pomarańczowym dziobem, bałwanek w brązowym filcowym kapeluszu i czerwonym szaliku, były wreszcie moje ulubione pajacyki, Mikołaje ubrane w czerwone płaszcze i oczywiście, nie mogłabym o niej zapomnieć, tancerka, a może baletnica, co by nie mówić najpiękniejsza zabawka z tej choinkowej menażerii, która, niestety, nie zachowała się do teraz. Bardzo mi żal tej właśnie straty.
Pewnie nawet dziś, choć minęło tyle lat, z radością ukryłabym się pod zielonym drzewkiem, z moimi zabawkami, które ożywały w moich rękach, w dziecięcej zabawie, schodziły z gałązek, zamieniały się miejscami, odwiedzały się, zaglądały do żłobka z panem Jezuskiem i przeżywały najróżniejsze wymyślone przeze mnie przygody. Te zabawy choinkowe to jedne z najmilszych wspomnień mojego dzieciństwa, towarzyszyło im poczucie całkowitego bezpieczeństwa, ciepła domu i po prostu szczerej, dziecięcej radości na nadchodzącą Gwiazdkę.
Te zabawki, które przetrwały, znajdują się na zdjęciach."
JURY ZACZYNA OBRADY:)
czwartek, 15 grudnia 2011
KONKURS Stare ozdoby świąteczne (zgłoszenie nr 27)
Pani Sylwia i jej córka Lilianka, podzieliły się sposobem na zrobienie choinkowych koszyczków w "starym stylu":
* KOSZYCZKI JAK ZA DAWNYCH LAT:)
1. Potrzebne materiały: kolorowy papier (zwykły i typu bristol),
nożyczki, klej Magic, elementy typu gwiazdki, choineczki lub inne na
przyozdobienie, ale niekoniecznie:)
2. Wycinamy prostokąt o wymiarach ok 20cmx10cm. Zginamy go na pół
(wzdłuż dłuższego boku) i nacinamy nożyczkami co ok 1cm.
3. Prostujemy i sklejamy wzdłuż krótszego boku, tak by powstał koszyczek :)
4. Wycinamy pasek i przyklejamy - robimy trzymadełko dla koszyczka.
5. Dekorujemy świątecznymi elementami.
Pamiętam, że robiłam takie koszyczki w szkole podstawowej. Uwielbiałam
je:) Wyobraźcie sobie moją radość, gdy mogłam teraz pokazać je mojej 1,5
rocznej córci jak je się tworzy. Duma mnie rozpierała:)
BRAWO:)
Dodatkowo, pani Sylwia opisała i sfotografowała swoje stare bombki:
* Z sentymentem też wspominam moje bombki, zresztą co roku zakładam je
na choinkę.
Raz tylko zamieniłam je na plastikowe fioletowo-złote elementy
bombkopodobne:) Był to wielki błąd :)
Kiedyś jak byłam maleńka miałam z mamą taką umowę: przed świętami za
każdym razem jak szłyśmy do miasta kupowała mi jedną, wybraną przeze
mnie bombkę.
Zawsze inną. Z łezką w oku to wspominam.
..Dziś zakupiłam Lili jej pierwszą bombkę. Szklaną!!! Teraz ona
tradycyjnie zacznie swoją kolekcję:)
* Trzecia ozdoba, którą pamiętam, to była głowa Mikołaja. Buźka była z
wydmuszki, czapka to rożek z czerwonego papieru, broda i włosy z waty. Z
pewnością przygotujemy takie Mikołaje za rok. Teraz jest jeszcze zbyt mała.
* KOSZYCZKI JAK ZA DAWNYCH LAT:)
1. Potrzebne materiały: kolorowy papier (zwykły i typu bristol),
nożyczki, klej Magic, elementy typu gwiazdki, choineczki lub inne na
przyozdobienie, ale niekoniecznie:)
2. Wycinamy prostokąt o wymiarach ok 20cmx10cm. Zginamy go na pół
(wzdłuż dłuższego boku) i nacinamy nożyczkami co ok 1cm.
3. Prostujemy i sklejamy wzdłuż krótszego boku, tak by powstał koszyczek :)
4. Wycinamy pasek i przyklejamy - robimy trzymadełko dla koszyczka.
5. Dekorujemy świątecznymi elementami.
Pamiętam, że robiłam takie koszyczki w szkole podstawowej. Uwielbiałam
je:) Wyobraźcie sobie moją radość, gdy mogłam teraz pokazać je mojej 1,5
rocznej córci jak je się tworzy. Duma mnie rozpierała:)
BRAWO:)
Dodatkowo, pani Sylwia opisała i sfotografowała swoje stare bombki:
* Z sentymentem też wspominam moje bombki, zresztą co roku zakładam je
na choinkę.
Raz tylko zamieniłam je na plastikowe fioletowo-złote elementy
bombkopodobne:) Był to wielki błąd :)
Kiedyś jak byłam maleńka miałam z mamą taką umowę: przed świętami za
każdym razem jak szłyśmy do miasta kupowała mi jedną, wybraną przeze
mnie bombkę.
Zawsze inną. Z łezką w oku to wspominam.
..Dziś zakupiłam Lili jej pierwszą bombkę. Szklaną!!! Teraz ona
tradycyjnie zacznie swoją kolekcję:)
* Trzecia ozdoba, którą pamiętam, to była głowa Mikołaja. Buźka była z
wydmuszki, czapka to rożek z czerwonego papieru, broda i włosy z waty. Z
pewnością przygotujemy takie Mikołaje za rok. Teraz jest jeszcze zbyt mała.
KONKURS Stare ozdoby świąteczne (zgłoszenie nr 26)
Pięknie napisane wspomnienia z rodzinnych przygotowań ozdób choinkowych, przysłała też pani Kazimiera:
"W Dzień Wigilijny, a było to jeszcze przed zmrokiem zanim na niebie miała się ukazać gwiazda na niebie wskazująca że Dzieciątko Małe przyszło na świat, kiedy dom był pięknie wysprzątany a z kuchni rozchodził się zapach wigilijnych potraw, zaczęliśmy ubierać żywą choinkę z lasu.
Parę dni wcześniej cała nasza uwaga była skupiona na przygotowywaniu ozdób choinkowych, wspólnie z rodzeństwem z papieru kolorowego lepiliśmy piękny łańcuch, z łupinek orzechów i bibułki oraz waty tworzyli postacie krasnali , Mikołaja czy też Aniołków. Cały też rok zbieraliśmy kolorowe złotka ze słodyczy aby nimi móc owinąć cukierki mleczne które nasza mama przyrządzała na kuchni a były odpowiednikiem dzisiejszych krówek. Piekła też przepyszne kruche ciasteczka i pierniczki w kształcie gwiazdek, półksiężyca czy bałwanków w foremkach zrobionych przez naszego tatę. Przekłuwaliśmy te ciasteczka igłą z nitką aby w ten sposób móc je zawiesić na choince. Z roku na rok na strychu czekało kilka bombek zakupionych przez naszą babcię, były też włosy anielskie. Było nas sześcioro rodzeństwa przy czym pracował tylko tatko zatem nie było rodziców stać na zakup ozdób choinkowych czy też słodyczy. Choinkę żeby stała stabilnie wkładaliśmy do doniczki z ziemią i zabieraliśmy się za zawieszanie oczywiście najpierw dorodnych czerwonych jabłuszek z naszego ogrodu potem cukierków, ozdób, ciasteczek a na końcu baniek uważając aby je czasem nie stłuc. Pozostało nam jeszcze rozłożyć włosy anielskie i kolorowy łańcuch oraz na samym szczycie połyskującą ze złotka gwiazdę. Podczas ubierania choinki nuciliśmy półgłosem kolędy, a w międzyczasie rodzice przygotowali stół wigilijny. Kiedy choinka już była przystrojona razem z rodzicami i babcią zasiadaliśmy do wigilii. I chociaż to były skromne Święta lecz ich atmosfera wprost niepowtarzalna."
KONKURS Stare ozdoby świąteczne (zgłoszenie nr 24)
Zapraszamy do lektury wspomnień pani Sylwii:
"Nie mam zdjęcia niestety ponieważ mieszkam w nowym miejscu, ale pamiętam, że na choince wisiały zrobione przeze mnie i mojego brata np. tzw. mikołajki.
Wydmuszka jajka była głową. Malowało się flamastrami oczy i buzie. Z waty robiliśmy wąsy oraz długą brodę, a czapkę z papieru kolorowego(zawijało się w rulonik i przyklejało do wydmuszki). Takie mikołaje wieszaliśmy na choince.
Często robiliśmy także łańcuch. Z papieru kolorowego wycinaliśmy cienkie lub grube [wg uznania] nie za długie paski. Końcówki paska sklejało się by powstało kółko. Potem trzeba było przełożyć przez to kółko następny pasek i znowu skleić końcówki. Łańcuchy wychodziły długie i kolorowe.
Często z bratem wycinaliśmy z papieru różne wzory.. gwiazdki, aniołki i one też często służyły jako bombki albo cukierki, które dostaliśmy na Mikołaja owijaliśmy w sreberko i wieszaliśmy:)
Ozdoby robiliśmy także z masy solnej, a potem malowaliśmy farbkami.
U nas często na czubku choinki widniała zrobiona gwiazda na które naklejona była fotografia rodzinna:)
Jeżeli chodzi o tradycje ubierania choinki. Zawsze ubieraliśmy ją na kilka dni przed Wigilią bo nigdy nie mogliśmy się jej doczekać. Tata powieszał lampki, a całą resztą zajmowaliśmy się ja z bratem. Wieszaliśmy stare bombki, które były jeszcze z dzieciństwa mamy.. nasze własnoręcznie zrobione ozdoby. Gwiazdę wieszaliśmy wspólnie. Choinka była zawsze taka piękna, kolorowa:)
Nie widuje teraz nigdzie takich ozdób.. w sklepach jest wiele gotowców. Hmm.. bardzo dziękuje za odświeżenie wspomnień.. jak moja córka podrośnie na pewno będziemy robić takie choinkowe ozdoby:)"
Wydmuszka jajka była głową. Malowało się flamastrami oczy i buzie. Z waty robiliśmy wąsy oraz długą brodę, a czapkę z papieru kolorowego(zawijało się w rulonik i przyklejało do wydmuszki). Takie mikołaje wieszaliśmy na choince.
Często robiliśmy także łańcuch. Z papieru kolorowego wycinaliśmy cienkie lub grube [wg uznania] nie za długie paski. Końcówki paska sklejało się by powstało kółko. Potem trzeba było przełożyć przez to kółko następny pasek i znowu skleić końcówki. Łańcuchy wychodziły długie i kolorowe.
Często z bratem wycinaliśmy z papieru różne wzory.. gwiazdki, aniołki i one też często służyły jako bombki albo cukierki, które dostaliśmy na Mikołaja owijaliśmy w sreberko i wieszaliśmy:)
Ozdoby robiliśmy także z masy solnej, a potem malowaliśmy farbkami.
U nas często na czubku choinki widniała zrobiona gwiazda na które naklejona była fotografia rodzinna:)
Jeżeli chodzi o tradycje ubierania choinki. Zawsze ubieraliśmy ją na kilka dni przed Wigilią bo nigdy nie mogliśmy się jej doczekać. Tata powieszał lampki, a całą resztą zajmowaliśmy się ja z bratem. Wieszaliśmy stare bombki, które były jeszcze z dzieciństwa mamy.. nasze własnoręcznie zrobione ozdoby. Gwiazdę wieszaliśmy wspólnie. Choinka była zawsze taka piękna, kolorowa:)
Nie widuje teraz nigdzie takich ozdób.. w sklepach jest wiele gotowców. Hmm.. bardzo dziękuje za odświeżenie wspomnień.. jak moja córka podrośnie na pewno będziemy robić takie choinkowe ozdoby:)"
KONKURS Stare ozdoby świąteczne (zgłoszenie nr 23)
Kolejnym, świątecznym wspomnieniem, dzieli się z nami Iza, autorka klimatycznego bloga Domowy Zakątek.
"Mieliśmy komplet przecudnych bombek szklanych w kształcie muchomorków. Uwielbiałam je. Kiedy je rodzice kupili było ich dużo. Mieliśmy w domu sztuczna choinkę niezbyt urodziwa, a tego roku gdy do naszego domu trafiły te bombki i kilka innych pięknych to były pierwsze święta spędzone w nowym domu i tata przyniósł do domu prawdziwą pachnąca lasem choinkę. To było coś wspaniałego. Nie mogłam napatrzeć się na te wiszące na niej muchomorki. Miałam wtedy 5 lat. Rok później jeden z muchomorków trafił do przedszkola i uwiecznił się na zdjęciu z Mikołajem.
Nasze wszystkie w kolejnych latach się wytłukły przez koty, które wspinały się na czubek choinki. Do domu wróciła stara sztuczna choinka a na niej zagościły plastikowe bombki. Co roku z moimi siostrami robiłyśmy z kolorowego papieru łańcuch choinkowy, taki jaki teraz robię ze swoimi synkami.
Moja ciocia robiła z nami łańcuch z papierków po cukierkach, które składaliśmy w harmonijkę i przewlekaliśmy przez nitkę.
Do dziś pozostała moja miłość do muchomorków i mam nadzieje, kiedyś uda mi się dostać choć jednego takiego jak ten z dzieciństwa.
Uwielbiam ozdoby choinkowe i każdego roku moim synkom kupuje po jednej jakiejś wyjątkowej ozdobie. Nie mamy w domu kotów, dlatego jest szansa, że przetrwają. Na pewno na zdjęciach."
środa, 14 grudnia 2011
KONKURS Stare ozdoby świąteczne (zgłoszenie nr 22)
Zapraszamy do lektury wspomnień pani Magdaleny, wzbogaconych pięknymi zdjęciami:
"Pochodzę z Kociewia - niewielkiego regiony etnograficznego przylegającego do Kaszub. W moim domu łączyły się tradycje kociewskie (tata) z wielkopolskimi (mama). Kilka dni przed wigilią kuchnia była swego rodzaju pracownią ozdób choinkowych. Duży dębowy stół zapełniony był kolorowymi papierami, złotkami po czekoladach i kolorowymi papierkami po cukierkach - materiałami gromadzonymi całorocznie z myślą o produkcji zabawek na choinkę. Zabawkami nazywaliśmy właśnie te różne cudeńka, które powstawały pod czujnym okiem naszego niezastąpionego instruktora - mamy. To ona ze słomy wyczarowywała misterny łańcuch, który niestety nie przetrwał do dzisiaj ;-(, ale pozostał w pamięci... złożony z ogniw, które były też przez nas chętnie noszone jako pierścionki ;-). Z innych ozdób pamiętam: koszyczki (na orzechy włoskie) z papieru składanego do pewnego momentu podobnie jak "na łódeczkę"; pawie oczka z kartonowego koła obustronnie oklejonego warstwowo kolorowym papierem, łańcuch z orzechów laskowych przyklejanych lakiem do czerwonej włóczki, jeżyki...
...anioły i baletnice - z nimi było zawsze dużo zabawy, w poszukiwaniu stosownych dla nich główek trzeba było wertować gazety.
Wszystkie wykonane własnoręcznie ozdoby mogłyśmy wieszać na choince, po uprzednim zamontowaniu świeczek. To było odkąd pamiętam zadaniem taty. Na koniec na choinkę "padał śnieg" w postaci kulek z waty. Nasze drzewno inspirowało nas też do zbaw w okresie świątecznym - ktoś opisywał wygląd wybranej ozdoby choinkowej - reszta zgadywała, były drużyny i nagrody ;-). Dzisiaj mieszkam na Mazowszu. Tu tradycją są ozdoby z opłatka zwane "światami"...
... i opłatkowe kołyski...
Na bazie tych tradycji powstaje, co podpowiada wyobraźnia, np. anioły i mikołaje.
Klejenie z opłatka to wielka frajda zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. My robimy to zawsze w licznym towarzystwie ;-). W tym roku czeka nas też wspólne ubieranie naszej wieloregionalnej choinki (mąż z Dolnego Śląska) z 1,5 roczną Marysią, tradycyjnie dopiero w wyjątkowy dzień wigilijny ;-)"
KONKURS Stare ozdoby świąteczne (zgłoszenie nr 20)
Z prawdziwą przyjemnością przeczytaliśmy list pani Małgorzaty, w którym opisuje tradycje świątecznego ozdabiania w swojej rodzinie. Wspomnienie ilustrują ciekawe zdjęcia.
"...czytając o konkursie o starych ozdobach świątecznych pierwsze na myśl przyszły mi bombki , które dostałam w dzieciństwie na Mikołajki. Do dzisiaj pamiętam jak były zapakowane, jakie miały kształty i to że moje małe wtedy łapki podczas rozpakowywania prezentu pogniotły delikatną zawartość :/ Został srebrny łabędź i bałwanek.
Na mojej choince w domu rodzinnym jest sporo starych ozdób – szklane bombki z których już całkowicie powycierała się farba, druciane laleczki i plastikowe śnieżynki. Jednak największą atrakcją i najwięcej sentymentu wszyscy mamy do lampek choinkowych. Przecież to one zawsze dodają uroku domowemu drzewku. Naszą domową tradycją jest to,że światełka na choinkę zakłada zawsze głowa rodziny. Najpierw robiła to babcia (dziadka nie pamiętam) potem mój tata, dzisiaj mój mąż. Dopiero gdy pan domu założy lampki na choinkę reszta rodziny może się przyłączyć. Nie wiem skąd ten zwyczaj i czy jest praktykowany w innych domach ale mnie się on podoba.
Teraz o samych lampkach. Moja mama pamięta,że były kupione jak była mała. To były pierwsze święta w ich nowym domu. Mieli na choince świeczki ale gdy któregoś wieczoru choinka zapaliła się od nich dziadek kupił lampki, które mamy do dzisiaj. Mają ok 47 lat i nadal świecą. Zostały wymienione tylko 2 żarówki. Kable wciąż te same . Obudowa zjedzona może przez ząb czasu ale są to najpiękniejsze światełka jakie widziałam.
Kolejną tradycją jaką pamiętam było to,że co roku prababcia robiła dla wszystkich dzieci w rodzinie bombki z bibułki. Były różnych wielkości. Do dzisiaj mam 6 tych największych. Nieco wypłowiałych. Ostatnio widziałam podobne do kupienia w galerii sztuki ludowej , jednak tamte nie były tak drobniutko i precyzyjnie zwijane no i nie miały 30 lat :)"
wtorek, 13 grudnia 2011
KONKURS Stare ozdoby świąteczne (zgłoszenie nr 19)
A oto Mały Mikołajek, ulubiona ozdoba świąteczna pani Małgosi.
"...wieszam go na choince już od Szkoły Podstawowej.
Choć od tamtej pory minęło trochę czasu, nie dałam się zwieść innym aniołkom i gwiazdeczkom:) Mikołajek nadal zajmuje honorowe miejsce na choince" - pisze właścicielka tej sympatycznej ozdoby:)KONKURS Stare ozdoby świąteczne (zgłoszenie nr 18)
Bardzo ciekawy opis ozdób choinkowych ze swojego rodzinnego domu, przesłała pani Marta z Białegostoku:
"Jeśli chodzi o dekorację świątecznego drzewka jestem choinkową konserwatystką i chociaż pięknie wygląda choinka ubrana w tonacji bordowo-złotej, granatowej czy białej to myślę, że choinka powinna tryskać dziesiątkami barw. Taką choinkę ubierało się właśnie w moim domu. Uwielbiam przyjeżdżać na święta do rodzinnego domu i podziwiać stare ozdoby choinkowe z czasów mego dzieciństwa wiszące gdzieniegdzie na choince. Przede wszystkim piękne rosyjskie bombki, które rodzice przywieźli jeszcze ze Związku Radzieckiego – dziadek mróz z siwą brodą, kolorowe misie, babuszki, muchomorki i szyszki oprószone śniegiem. Z pudeł z dekoracjami świątecznymi zadziornie wyglądają: szklane okrągłe bombki z lusterkiem w środku (które znowu pojawiają się w sklepach), jest też duża czerwona bombka z napisem Solidarność i ta z białym orłem. Pamiętam też tekturowe aniołki z harfą, z trąbką, które wieszało się na choince lub kilkunastocentymetrowe szopki, które ustawiało się na gałązkach świerku. Nie mogło też zabraknąć plastikowych śnieżynek i anielskiego włosa. Długie sopelki – cukierki, opakowane w błyszczące papierki, na zawody wyjadało się z choinki. W szopce pod choinką leżał zaś mały Jezusek w kołysce z łupinki orzecha włoskiego. Ponieważ w sklepach nie było ogromnego wyboru ozdób, trzeba było inwencji i prac obecnie określanych mianem „hand made”. Na przykład ciocia zbierała przez cały rok sreberka po cukierkach czekoladowych, z których później własnoręcznie wykonywało się łańcuch choinkowy. "
sobota, 10 grudnia 2011
KONKURS Stare ozdoby świąteczne (zgłoszenie nr 16)
Pani Agnieszka z Poznania, wraz z córką Zuzanką, miały ostatnio okazję, ożywić jedną ze starych tradycyjnych ozdób świątecznych. Oto jak opisują to doświadczenie:
"Takie gwiazdy wykonywano dawno, dawno temu, gdy choinki nie były jeszcze znane. To dość duża ozdoba, do powieszenia pod sufitem, wykonana z trzciny. Ta na zdjęciu nie jest oczywiście aż tak stara. Ma zaledwie tydzień, a miałyśmy okazję wykonać ją na niezwykle ciekawych warsztatach w Starym Browarze (prowadzonych przez panie ze studia projektowego Dodoplan). Spędziłyśmy tam dwie fantastyczne godziny, a gwiazdę jeszcze kończyłam w domu. W sumie praca nad nią zajęła mi 2,5 godziny. Dużo, ale to debiut. Kolejne można wykonać w znacznie krótszym czasie.
Moja córeczka w tym czasie opanowała do perfekcji robienie kolorowych pomponów z bibuły. Jednym z nich ozdobiłyśmy gwiazdę.
Uwielbiam wspólne robienie ozdób, malowanie szyszek i orzechów, pieczenie pierniczków. W tym roku nasza choinka będzie nimi, jak co roku, obwieszona, bo te z choinki spakują najlepiej (zwłaszcza zjadane potajemnie, przed śniadaniem :-)). Gwiazda zawieszona wysoko będzie się znakomicie komponować z ręcznie zrobionym łańcuchem z trzciny i kolorowych pomponów..
Będzie pięknie i bardzo, ale to bardzo tradycyjnie."
piątek, 9 grudnia 2011
KONKURS Stare ozdoby świąteczne (zgłoszenie nr 15)
Kolejne świąteczne wspomnienie przesłała pani Gosia. Opowieść ilustruje zdjęcie "smoczujowej bombki":)
"W tym roku po raz pierwszy będziemy obchodzić Święta Bożego Narodzenia
(w moim domu od zawsze mówiliśmy z poznańska: Gwiazdkę) z naszą
trzymiesięczną córeczką Kalinką.
Mimo (a może właśnie dlatego) że mam już własną rodzinę coraz częściej
wracam do czasu, kiedy sama byłam dzieckiem i już od początku grudnia
czekałam na ten wspaniały świąteczny czas.
Najwięcej radości (chyba nawet więcej niż prezenty) wiązało się z
choinką - najpierw czekaniem aż tata przyniesie ją do domu - zimną i
cudownie pachnącą lasem, potem ubieraniem, a w końcu wpatrywaniem się
w gotowe dzieło.
To był czas na słuchanie bajek opowiadanych przez rodziców. Pamiętam
tę specjalną, świąteczną, o Smoczuju, który mieszkał w gniazdkach
bombek (bo zawsze pytałam dlaczego większość bombek jest okrągła a w
niektórych są takie wgłębienia...).
W tym roku zaproszę Smoczuja do własnego domu i opowiem Kalince jak to
mieszka on w swoim szklanym gniazdku - czas ożywić wspomnienia."
(w moim domu od zawsze mówiliśmy z poznańska: Gwiazdkę) z naszą
trzymiesięczną córeczką Kalinką.
Mimo (a może właśnie dlatego) że mam już własną rodzinę coraz częściej
wracam do czasu, kiedy sama byłam dzieckiem i już od początku grudnia
czekałam na ten wspaniały świąteczny czas.
Najwięcej radości (chyba nawet więcej niż prezenty) wiązało się z
choinką - najpierw czekaniem aż tata przyniesie ją do domu - zimną i
cudownie pachnącą lasem, potem ubieraniem, a w końcu wpatrywaniem się
w gotowe dzieło.
To był czas na słuchanie bajek opowiadanych przez rodziców. Pamiętam
tę specjalną, świąteczną, o Smoczuju, który mieszkał w gniazdkach
bombek (bo zawsze pytałam dlaczego większość bombek jest okrągła a w
niektórych są takie wgłębienia...).
W tym roku zaproszę Smoczuja do własnego domu i opowiem Kalince jak to
mieszka on w swoim szklanym gniazdku - czas ożywić wspomnienia."
KONKURS Stare ozdoby świąteczne (zgłoszenie nr 14)
Prezentujemy jeszcze jedno, ciepłe wspomnienie.
"Chciałam napisać o ozdobie świątecznej, która była wyjątkowa. A mianowicie był to aniołek zrobiony przez moją babcię, kiedy o prawdziwych ozdobach świątecznych można było tylko pomarzyć. Aniołek zrobiony był z trzech orzechów włoskich i kilku małych białych piórek (piórka były bardzo delikatne) Orzechy były zlepione jeden na drugim odrobiną żywicy, także piórka, które miały imitować prawdziwe anielskie skrzydła były przylepione z tyłu orzecha żywicą. Do orzecha był przybity mały gwózdek, a do niego przywiązany kawałek kolorowej wstążeczki, co pełniło rolę zawieszki. Babcia mimo kilku przeprowadzek zawsze zabierała pudełko ze zdjęciami, a w nim na samej górze leżał aniołek. Pamiętam , że jakoś szczególnie nie przywiązywałam się do tej ozdoby, myślałam , że jest taka zwykła. Nie to co kolorowe plastikowe bombki za witrynami sklepów, których było tysiące. Dzisiaj wiem , że za jednego aniołka z orzechów oddałabym te wszystkie plastikowe, puste bombki bez duszy
Niestety ta ozdoba zachowała się tylko w mojej pamięci, czego żałuję.
Marianna"
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























