Okazuje się, że nawet zabawka z klocków Lego może mieć już swoją historię. Ta - z dzieciństwa pana Filipa - liczy "już" sobie ok. 15 lat!
poniedziałek, 6 września 2010
Miś z małą właścicielką - zdjęcie konkursowe
Oto miś pani Kasi - "najukochańszy, najwierniejszy i najlepszy przyjaciel, który znał wszystkie moje smutki i radości".
Miś jest śliczny, a na zdjęciu widać jeszcze jednego pluszaka:)
Miś jest śliczny, a na zdjęciu widać jeszcze jednego pluszaka:)
niedziela, 5 września 2010
Miś szpitalny - zdjęcie konkursowe
Miś "po przejściach" - należał do pani Lidki, która w wieku 4 lat dostała go na urodziny od swojej prababci. Niedługo potem, mała właścicielka misia Jasia, trafiła do szpitala chora na żółtaczkę:
"Nikt nie mógł mnie odwiedzać, czułam się bardzo samotna i tak bardzo tęskniłam za Jasiem, aż dostałam wysokiej gorączki. Mama przemyciła mi jakoś miśka na oddział i od tamtej pory byłam najszczęśliwszą dziewczynką na świecie. Okazało się potem jednak że tylko ja sama mogłam wyjść ze szpitala , Jaś musiał zostać na oddziale bo nie można niczego zabierać. Wpadłam w panikę, bo nie wyobrażałam sobie jak mam żyć bez niego, mama była załamana bo podobno gasłam w oczach z tęsknoty. Jakimś jednak cudem udało się mamie przekupić pielęgniarkę a ta oddała nam misia , ale mama musiała obiecać, że go odkazi. Przeszedł więc biedny misiek szereg prań i dezynfekcji, a w ostatnim praniu zgubił swój nosek, oczka i bardzo przybladł. Choć potem w tych miejscach miał guziczki to wcale nie przeszkadzało mi go kochać jeszcze bardziej. "
"Nikt nie mógł mnie odwiedzać, czułam się bardzo samotna i tak bardzo tęskniłam za Jasiem, aż dostałam wysokiej gorączki. Mama przemyciła mi jakoś miśka na oddział i od tamtej pory byłam najszczęśliwszą dziewczynką na świecie. Okazało się potem jednak że tylko ja sama mogłam wyjść ze szpitala , Jaś musiał zostać na oddziale bo nie można niczego zabierać. Wpadłam w panikę, bo nie wyobrażałam sobie jak mam żyć bez niego, mama była załamana bo podobno gasłam w oczach z tęsknoty. Jakimś jednak cudem udało się mamie przekupić pielęgniarkę a ta oddała nam misia , ale mama musiała obiecać, że go odkazi. Przeszedł więc biedny misiek szereg prań i dezynfekcji, a w ostatnim praniu zgubił swój nosek, oczka i bardzo przybladł. Choć potem w tych miejscach miał guziczki to wcale nie przeszkadzało mi go kochać jeszcze bardziej. "
piątek, 3 września 2010
Elektryczna kolejka z wagonem Wars - zdjęcia konkursowe
Pani Agnieszka - właścicielka operowanego wielokrotnie misia - znalazła jeszcze jedną ciekawą zabawkę.
Prawdziwy pociąg elektryczny.
"(...) jak widać na zdjęciach, i ku naszemu zaskoczenu, po trzydziestu latach wciąż sprawny. Odpowiednik dzisiejszego Tomka i przyjaciół, czyli prawdziwa kolejka elektryczna. W zestawie tory, lokomotywa, dwa wagony i Wars:) Mój synek jest zachwycony."
Pani Agnieszko, widzę, że w dzieciństwie bardzo dbała Pani o swoje zabawki. Przetrwały w znakomitej kondycji i mogą teraz cieszyć Pani synka:)
Prawdziwy pociąg elektryczny.
"(...) jak widać na zdjęciach, i ku naszemu zaskoczenu, po trzydziestu latach wciąż sprawny. Odpowiednik dzisiejszego Tomka i przyjaciół, czyli prawdziwa kolejka elektryczna. W zestawie tory, lokomotywa, dwa wagony i Wars:) Mój synek jest zachwycony."
Pani Agnieszko, widzę, że w dzieciństwie bardzo dbała Pani o swoje zabawki. Przetrwały w znakomitej kondycji i mogą teraz cieszyć Pani synka:)
Radziecka gra elektroniczna - zdjęcie konkursowe
Okazuje się, że gry elektroniczne też przechodzą już do historii! Zdjęcie tego radzieckiego cuda przesłała nam pani Marta.
Misie, lalka i pacynka - zdjęcia konkursowe
Zdjęcia swoich starych, bardzo sympatycznych zabawek, przesłała nam właśnie pani Agnieszka. Tak o nich pisze:
1. Przyjaciele z dzieciństwa. Miś po lewej stronie przechodził wielokrotne operacje wymiany zawartości brzuszka, modyfikowano też przecierający się na brzuszku materiał na początku było to mięciutkie futerko), trudno zliczyć ile razy go zszywano. Jedyny i niepowtarzalny. Bezgranicznie kochany. Ma dobrze po trzydziestce i wciąż się trzyma ;)
2. Tutaj Pippi Pończoszanka we własnej osobie, przywieziona z DDR. Miała usztywniane drucikami warkocze, jedną opadającą skarpetkę i ubranko, które się niestety nie zachowało. Jedynym wspomnieniem po Pippi są pomarańczowe włosy, ciągle tak samo piękne i gęste.
3. Pacynka na rękę do domowego teatrzyku, zwana Barbolem. Był jeszcze jeden Barbol z siwą grzywką i czerwoną pelerynką, ale powędrował do innego domu. Oba Barbole były głównymi aktorami w naszych domowych przedstawieniach.
1. Przyjaciele z dzieciństwa. Miś po lewej stronie przechodził wielokrotne operacje wymiany zawartości brzuszka, modyfikowano też przecierający się na brzuszku materiał na początku było to mięciutkie futerko), trudno zliczyć ile razy go zszywano. Jedyny i niepowtarzalny. Bezgranicznie kochany. Ma dobrze po trzydziestce i wciąż się trzyma ;)
3. Pacynka na rękę do domowego teatrzyku, zwana Barbolem. Był jeszcze jeden Barbol z siwą grzywką i czerwoną pelerynką, ale powędrował do innego domu. Oba Barbole były głównymi aktorami w naszych domowych przedstawieniach.
Takie pacynki mieliśmy w przedszkolu. Uważałam, że są najpiękniejszymi zabawkami na świecie!
czwartek, 2 września 2010
środa, 1 września 2010
Chodząca lalka - zdjęcie konkursowe
Chodzącą lalką bawi się teraz dwuletnia córeczka autorki tego zdjęcia.
Prawie taką samą lalkę miała moja siostra. Lalka pochodziła podobno z samego Związku Radzieckiego:)
Prawie taką samą lalkę miała moja siostra. Lalka pochodziła podobno z samego Związku Radzieckiego:)
Projektor z bajkami - zdjęcie konkursowe
Zdjęcie starego projektora i pudełeczek z bajkami przesłała nam pani Monika ze Szczecina, która tak o nich pisze:
"Niedawno gdy moja córeczka zachorowała na anginę i nie mogła pójść do przedszkola, strasznie rozpaczała, że "zanudzi się na śmierć". Postanowiłam urozmaicić troszkę jej ten czas spędzony bez towarzystwa przyjaciółek z przedszkola, urządzając podróż po maminych bajkach.
W tym celu przytargałam z piwnicy ogromne pudło, w którym znajdował się projektor i mnóstwo bajek na kliszach z czasów mojego dzieciństwa. Troszkę czasu zajęło nam przywrócenie projektora do użytkowania, ale było warto. Zasłoniłyśmy okna, położyłyśmy się wygodnie wśród wielu misiów, lal i maskotek na łóżku i obłożone smakołykami, cały dzień spędziłyśmy wpatrując się w ścianę, na której wyświetlałyśmy najróżniejsze bajki.
Spędziłyśmy w ten sposób kilka godzin, córeczka odkrywając dotąd nieznane bajki, a ja wracając do czasów dzieciństwa. Córeczce tak strasznie spodobały się te bajki, że postanowiła zaprosić przyjaciółki z przedszkola na jak to określiła specjalny starodawny pokaz bajek. Muszę przyznać, że w tej chwili mam mały problem by zdobyć kolejne bajki "ze starodawnego świata".
To prawdziwa opowieść i przykład jak ciekawie można spędzić czas dzięki staremu "towarzyszowi zabaw".
"Niedawno gdy moja córeczka zachorowała na anginę i nie mogła pójść do przedszkola, strasznie rozpaczała, że "zanudzi się na śmierć". Postanowiłam urozmaicić troszkę jej ten czas spędzony bez towarzystwa przyjaciółek z przedszkola, urządzając podróż po maminych bajkach.
W tym celu przytargałam z piwnicy ogromne pudło, w którym znajdował się projektor i mnóstwo bajek na kliszach z czasów mojego dzieciństwa. Troszkę czasu zajęło nam przywrócenie projektora do użytkowania, ale było warto. Zasłoniłyśmy okna, położyłyśmy się wygodnie wśród wielu misiów, lal i maskotek na łóżku i obłożone smakołykami, cały dzień spędziłyśmy wpatrując się w ścianę, na której wyświetlałyśmy najróżniejsze bajki.
Spędziłyśmy w ten sposób kilka godzin, córeczka odkrywając dotąd nieznane bajki, a ja wracając do czasów dzieciństwa. Córeczce tak strasznie spodobały się te bajki, że postanowiła zaprosić przyjaciółki z przedszkola na jak to określiła specjalny starodawny pokaz bajek. Muszę przyznać, że w tej chwili mam mały problem by zdobyć kolejne bajki "ze starodawnego świata".
To prawdziwa opowieść i przykład jak ciekawie można spędzić czas dzięki staremu "towarzyszowi zabaw".
Subskrybuj:
Posty (Atom)




